Kiedy wyszło na to, że jedziemy na tratwy nie śniło mi się nawet, że te spływy tak są męczące |
|
Autor: Ewenement. Kategoria: Sport |
09 lut |
Spływy tratwami kojarzyły mi się do dzisiaj z jakąś dziwną rozrywką dla małego grona, kamizelkami zabezpieczającymi przed utonięciem itd.. Wyszło jednak na to, że tratwy to coś z innej beczki…
Po pierwsze – one odbywają się na umiarkowanych, gnuśnych traktach, którym daleko do wartkich, górskich potoków.
Po drugie – na nie nie wpuszczają w kamizelkach chyba, że ktoś absolutnie nie umie pływać.
Na tratwach trwa wieczna biesiada. Co pewien czas przyłączają się nowe i łączy sukcesywnie w jedną dużą, po czym następuje integracja, picie lekkiego piwka, patroszenie (!) ryb i śpiewanie. Wieczorem cumuje się do jakiegoś konkretnego portu i rozbija namioty, gdzie impreza toczy się w najlepsze.
Po paru dniach takiego spływu miałam absolutnie dość. Kac męczył mnie od kilku dni, brakowało mi sił na zbiorowe tańce a od prostackich przyśpiewek rozbolała mnie głowa. Przy następnym postoju po prostu spakowałam się, grzecznie pożegnałam i wróciłam do Warszawy. Przez dobrych parę dni miałam dom tylko dla siebie, jaccuzi z bąbelkami i TV :)
| P | W | Ś | C | P | S | N |
|---|---|---|---|---|---|---|
| « lip | ||||||
| 1 | ||||||
| 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 |
| 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 |
| 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 |
| 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 |
| 30 | 31 | |||||